MF Tau bardzo często porównywane jest do drugiej rodziny. Do ludzi, z którymi jesteśmy blisko, którzy zawsze są gotowi nam pomóc, wesprzeć, do ludzi, którzy nieustannie są przy nas. Ta relacja nie bierze się znikąd. Spoiwem jest Jezus Chrystus, dzięki któremu możemy doświadczać wzajemnej przyjaźni, miłości, pomocy we wspólnocie. Nasze więzi staramy się też dodatkowo wzmacniać w sposób ludzki, przez wspólne spotkania i integracje. Jedną z form takiego działania jest Monte Casale.
Naszą nowosolską tradycją odbywa się ono zimą. W tym roku jednak zmieniliśmy nieco konwencję tego wydarzenia – zamiast kilkudniowego wyjazdu postawiliśmy na kilka pojedynczych dni w ciągu roku, które spędzimy razem. W końcu im więcej tym lepiej. Pierwszy z nich odbył się w styczniu, tak, aby mogli w nim uczestniczyć nasi single.
Dobrym startem Monte były planszówki. I pizza! Bo co lepiej zintegruje niż wzajemna walka o wygraną podczas wspólnego jedzenia? Wydawałoby się, że nic – przynajmniej nie u nas w Nowej Soli. Okazało się jednak, że równie dobrze sprawdzają się kręgle. Większość z nas nie miała dużego doświadczenia w tym sporcie, co sprawiło, że nasze potyczki były dużo śmieszniejsze niż standardowa gra. W niektórych objawił się talent, w innych wręcz przeciwnie, ale mimo upadków (dosłownie!) bawiliśmy się świetnie. W kręgielni zasiedzieliśmy się nawet dłużej niż planowaliśmy.

Mimo tylu atrakcji nadal było nam mało wspólnego czasu i siebie wzajemnie! Oprócz tego część z nas chciała się odegrać po wcześniejszych przegranych. Wróciliśmy dlatego do starych, dobrych planszówek, zimnej pizzy i słodyczy, w które zaopatrzył nas nasz asystent, brat Grzegorz. Kilka godzin i milion partii później każdy czuł się już wystarczającym zwycięzcą, a nasz wspólny dzień dobiegł końca.
Tak spędzony czas, zarówno podczas jedno- lub kilkudniowego Monte Casale, jest według mnie niesamowicie cenny dla całej wspólnoty lokalnej. Pozwala na przypomnienie sobie jakimi pięknymi ludźmi jesteśmy otoczeni w MF Tau, jak wielkim bogactwem są oni w naszym życiu. Szczególnie mocno doświadczyłam tego właśnie w tym roku, gdy jestem singlem i bardzo rzadko mam możliwość, aby być w Nowej Soli i spotkać się z moimi braćmi i siostrami. Ten jeden dzień bardzo podbudował we mnie poczucie wspólnoty i wierzę, że w innych również. W końcu nikt z nas nie jest tu przypadkowo.
Aleksandra D., MF Tau Nowa Sól