Czym jest modlitwa?

Pewnie nie raz słysząc słowo „modlitwa” nasuwa nam się obraz klęczącej osoby z różańcem w ręce. Nic w tym dziwnego skoro duża część wiernych Kościoła Katolickiego tak właśnie rozumie modlitwę. Pewnie są też tacy, którzy rozumieją ją jako czytanie i rozważanie Słowa Bożego czy przebywanie na adoracji.

Każda z tych form modlitwy jest piękna i owocna. Jednak jak w takim razie rozumieć słowa św Pawła „zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie”? Patrząc na modlitwę jako na ROZMOWĘ, ciągła modlitwa wydaje się niemożliwa, prawda? Bo czy można modlić się pracując na kasie, rozmawiając z klientem, opiekując się dziećmi, prowadząc lekcje? Byłoby to możliwe, ale skutkowałoby to spadkiem uwagi nad wykonywaną czynnością, a w konsekwencji niedokładnym jej wykonaniem. Czy Bóg chce abyśmy tak czynili? Nie wydaje mi się. Co jednak mamy zrobić z nurtującym nas pytaniem? Odpowiedzi szukajmy w modlitwie w czynie.

  1. Modlitwa w czynie jest przedłużeniem modlitwy w ciszy

    Zanim zaczniemy mówić o modlitwie w czynie zatrzymajmy się na chwilę przy bardzo ważnym filarze naszej wiary czyli modlitwie w ciszy. Jest ona czasem zatrzymania, wyciszenia i refleksji. Podczas niej jesteśmy skupieni tylko na Bogu i budujemy z nim relację. Dlaczego od tego zaczynamy? Bo to właśnie ilość czasu spędzonego na tej formie modlitwy będzie decydująca dla umiejętności modlenia się czynem. Nie usłyszymy słów Boga, nie zauważymy jego spojrzeń czy gestów, bez wcześniejszego poznania Go, nie mówiąc już o ich zrozumieniu i wykorzystaniu do czynienia Jego woli.

    Modlitwa w ciszy to teren okazywania miłości Bogu, poszukiwanie Jezusa wewnątrz, na dnie duszy.

    Modlitwa w czynie to poszukiwanie Boga na zewnątrz: w zdarzeniach, ludziach.

  2. Modlitwa w czynie na wzór Jezusa Chrystusa

    Jezus przemawia więcej przez czyny niż słowa. Przebywa z ludźmi, uzdrawia ich, rozmawia z nimi, aż w końcu oddaje siebie na ofiarę za nich.
    „Dałem Wam bowiem przykład abyście wy tak czynili jak ja wam uczyniłem”

  3. Najlepszym sposobem by zapomnieć o sobie jest myśleć o drugim

    Skoro Bóg jest miłością, a my chcemy stawać się do Niego podobni, to musimy uczyć się kochać.
    Oznacza to, że na miejsce egozimu, czyli myślenia o sobie powinniśmy postawić miłość, czyli oddanie wszystkiego w tym także siebie.

    Myślenie o drugim kosztuje dużo bo odrywa nas od myślenia o sobie. Dlatego jest ono nieustającą modlitwą.
Myślę, że bardzo ważne jest to, aby żyć świadomie, bo dzięki temu jesteśmy w stanie zauważać Boga w spotykających nas sytuacjach i traktować je jako kolejne szanse do stawania się na wzór Jezusa poprzez ciągłe uczenie się od Niego jak kochać.

 

Bardzo zachęcam do pochylenia się nad małą książeczką ks. Andrzeja Muszaly  pt. „Modlitwa w czynie”, która napewno wiele wyjaśni Wam w tym temacie.

Faustyna Ordon, MF Tau Częstochowa

2026-01-28T09:55:45+01:00