Odnaleźć głębię i życiową inspirację w prostocie nabożeństw

Dziś krótko o tym jakie znaczenie w życiu osoby wierzącej mogą mieć codzienne nabożeństwa majowe i czerwcowe odbywające się w kościele we wspólnocie Kościoła.

Podczas gdy jest wiosenny czas i wszystko kwitnie, co wiąże się z tym, że natura budzi się do życia, ukazując przy tym piękno tego, co Pan Bóg stworzył i powierzył człowiekowi (stworzonemu przecież na Jego obraz i podobieństwo, jak podaje Księga Rodzaju), przychodzi pora na pochylanie się kolejno nad Maryją i Jezusem, a konkretnie Jego miłosiernym, pełnym prawdziwej Miłości Sercu. Jak wiadomo, ludzie gromadzą się, by wspólnie odśpiewywać litanię loretańską w maju lub litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa w czerwcu. Właśnie podczas tych miesięcy możemy w sposób szczególny rozważać liczne imiona Matki Bożej, którymi została nazwana, a także niezwykłą relację pomiędzy Synem a Matką, która z pewnością powinna stanowić wzór ufności, miłości, wierności i zawierzenia. Bóg w swojej wielkości jest niepojęty, transcendentny. Nie jest się w stanie pojąć niezwykłości tajemnicy Boga.

Dzięki tym nabożeństwom możemy również rozkwitać niczym te kwiaty – kwitnące w tym czasie po to, aby mogły zostać rzucone u stóp Pana idącego wśród swoich uczniów, ale jednocześnie i Bożych dzieci, jak w Boże Ciało i okres oktawy tejże uroczystości – rozkwitać, czyli rozwijać się w wierze, nieść świadectwo o Ewangelii na cały świat, a także swoim istnieniem wielbić Pana Boga poprzez sławienie Maryi i błaganie o zmiłowanie naszego Pana.

Dostrzegam, iż między nabożeństwami majowymi a czerwcowymi znajduje się piękne powiązanie, jakby relacja na podobieństwo tej Matka-Syn w przypadku Maryi i Jezusa Chrystusa. Maryja uczy nas pokornej postawy, przyjmowania woli Pana Boga, która ma odzwierciedlić się w naszym życiu. Taka postawa miła jest Panu Bogu, gdyż On ma upodobanie w modlitwach i aktach zawierzenia, których przykładami są popularne krótkie westchnienia: „Jezu ufam Tobie” mające swój początek u św. siostry Faustyny Kowalskiej oraz „Jezu, Ty się tym zajmij” od księdza Dolindo Ruotolo. Wówczas gdy zawierzymy swoje życie Panu Bogu, jak Maryja, pozwolimy Mu działać jednocześnie sami ofiarowując swoje życie w służbie innym ludziom i Bogu, wszystko będzie układało się w piękną całość… Bo Bóg czasem może być jak pewien brakujący element w układance życia człowieka, bez którego jednak wszystko się wali, jest chaotyczne i nieuporządkowane, analogicznie do przypowieści o budowaniu domu na skale bądź na piasku. „Gdy Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko jest na właściwym miejscu” – to zdanie wydaje się trochę utarte, lecz zawiera w sobie bardzo ważną prawdę. Fundament życia – tak samo jak fundament domu czy jakiegokolwiek budynku – musi być określony, aby wszystko mogło być odpowiednio budowane. A przecież „Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus” (1 Kor 3,11).

Tak Maryja jest wzorem ufności, oddania całej siebie, wzorem kobiecości. Jej fundamentem całego życia był Bóg. Była zaskoczona wolą Boga i planem przygotowanym dla Jej życia, rolą do wypełnienia w historii zbawienia, wystraszyła się, ale przyjęła wyznaczone zadanie. Maryja była osobą dojrzałą, kochającą i skrywającą Boże sprawy w swoim sercu. Dzięki swojej postawie osiągnęła pełnię życia i prawdziwe szczęście, otrzymała chwalebne ciało bez pozbywania się doczesnego, zabrana do Nieba we śnie (wniebowzięcie NMP).

W litanii do Serca Pana Jezusa 33 wezwania symbolizują 33 lata życia Pana Jezusa, jakie spędził na ziemi przychodząc na świat dla zbawienia człowieka – każdego z osobna. To Serce było przebite włócznią po krzyżowej śmierci Chrystusa, z tego Serca wypłynęły Krew i woda. To Serce umiłowało ludzkość i pociągało świętych ku życiu opierającemu się na miłości. W naszej wierze bowiem istotą jest miłość, która wzoruje się na miłości Boga (Serce posłuszne aż do śmierci, jak podaje litania). Braterstwo i miłość to to, co po nawróceniu szczególnie ukazało się w życiu świętego Franciszka z Asyżu. On, podobnie jak Maryja, odnalazł swoją tożsamość, a odnalazł ją jedynie w Bogu. Poszukując odpowiedzi na pytanie dotyczące własnej tożsamości, zamiast pytać kim jesteśmy, powinniśmy zastanawiać się raczej dla kogo jesteśmy, a niewątpliwie jesteśmy dla Boga. Będąc zaś dla Boga – jest się także dla drugiego człowieka (por. adhortacja apostolska papieża Franciszka „Christus vivit” do młodych i całego ludu Bożego, 286).

Tak więc miesiąc maryjny poprzedza miesiąc poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, ponieważ to właśnie Matka wskazuje na swojego Syna, ukazuje drogę do Boga, prowadzi do Niego i wstawia się za nami (podobnie jak dzieje się to przy odmawianiu różańca).

Teresa Szkudlarek, MF Tau Piła

2021-06-23T14:19:12+02:00