Niniejszy artykuł pozwolę sobie rozpocząć od informacji, jaki kierunek studiuję. Jest to o tyle istotna informacja, ponieważ to właśnie dzięki polonistyce mogłam poznać dzieła z historii literatury, o których istnieniu nie miałam pojęcia, a których piękno wciąż zachwyca. Wykorzystując sposobność do podzielenia się utworami, które nie tylko urzekły mnie pod względem literaturoznawczym, ale także pomogły mi przybliżyć się do Boga i zobaczyć Jego oblicze, chcę, abyście również i Wy mieli ku temu okazję.
Zacznijmy od siedemnastowiecznego poety Jana Kazimierza Sarbiewskiego i utworu Tęsknota do niebiańskiej ojczyzny, wyrazu chęci powrotu do Miejsca, do którego pielgrzymujemy, do którego całe życie tęskni nasza lepsza cząstka.
Wciąż mnie wzywa ojczyzny czar, Dach przestworzy, ich blask, ogień niebieskich sfer, Czujna gwiezdnych pochodni straż; Nieba złocony gmach wzywa mnie światłem lamp, Woła wdzięczna księżyca twarz, O, świętująca wciąż nocy, co wprzęgasz swych Niebios ognie w taneczny szyk! Wdzięku ojczystych stron, słodyczy nocnych wart Pod namiotem ognistych nieb! Czemu, chociaż mam mieć w niebie gwiaździsty dom, Trwam, jak widać, zbyt długo już Z dala od tamtych miejsc, dzieląc wygnańców los? Tu okryjcie mnie w srebrną darń, Tu śnieżnej lilii kwiat niech na mój padnie grób – Niewinnego dziecięcia dom. Tak zostawiam mój proch, prochem będąc i tu Pęta śmierci porzucam też. Tutaj pogrzebcie me zwłoki nieczułe, lecz Resztę, jaka zostanie mi, Lepszą cząstkę mnie wezmę w bezmiary nieb.
Mimo, że poniższy fragment nie jest przykładem utworu lirycznego, myślę, że warto przytoczyć go choćby po to, aby przypomnieć sobie o marności naszego życia i o potędze Przedwiecznego. Gdy przytłaczają codzienne problemy, które wydają się istotą naszego istnienia, gdy za bardzo skupiamy się na tym, co przyziemne, a zapominamy o tym, co wieczne, życzę sobie i Wam zachowania trzeźwości ducha, jaką niewątpliwie posiadała tytułowa bohaterka osiemnastowiecznej powieści Malwina, czyli domyślność serca autorstwa Mari Wirtemberskiej.
Kilka gwiazd, które od wschodu dostrzec już można było, oczy Malwiny zwróciły się ku temu obszernemu sklepieniu roztoczonemu nad jej głową, i mimowolnie serce jej wzniosło się ku twórcy dziwów, co ją otaczały. Nic tak nie koi, nie łagodzi zranionego umartwieniem lub zburzonego namiętnościami serca, jak zastanowienie się nad cudotwórczymi dziełami Boga. Widząc się otoczonym tylu niepojętymi i powszechnemi łaskami, osobiste przykrości nader drobne się zdają, i wstyd poniekąd niemi się zajmować. Czując się szczupłem tylko ogniwem tego odwiecznego łańcucha wszech rzeczy, człowiek zaczyna mało ważyć mijające zdarzenia, i nadzieja innego życia wszystkie teraźniejszego życia troski zapominać raczy.
W literaturze nierzadki jest motyw liryki franciszkańskiej, nawiązującej do duchowości świętego Franciszka z Asyżu. Przykład takiej inspiracji możemy zobaczyć w utworze dwudziestowiecznej polskiej poetki i prozatorki – Bronisławy Ostrowskiej. Jej utwór Brat Jan, kreowany na wzór Pieśni słonecznej, jest wyrazem całkowitej afirmacji świata oraz dostrzegania doskonałości Boga w harmonii Jego stworzenia, które również chwali swojego Stwórcę.
Brat Jan miał ciszę w sercu i modlił się w głos:
<<Oto, Cię, Panie, sławi wszechstworzenia chór
ptak każdy pieśnią – każdy kwiat w rozkwicie
modli się Tobie wonią –
i żywie każdy stwór
pod Twoją dłonią;
– ja myśli Twej, o Panie, świecę całe życie,
i mądrość Twoją wielbię, i Twą moc,
o Panie.Oto pierzcha z Twej woli krótka letnia noc
I słońce wstanie:
czekają Twego słońca bujne kiście ziół,
czekają Twego słońca rozbudzone ptaki,
i złote roje
pszczół,
ażeby z kwiatów zbierać miód na Twoją chwałę
i wosk na świece Twoje –
i wielbi dobroć Twoją stwór wszelaki…
Ja myśli Twej, o Panie, święcę życie całe.I dzięki składam Tobie, żeś mi pojąć dał
dzieła Twego skończenie ogromne i czyste,
żeś mi dał precz odegnać zgubny świata szał.
Dzięki Ci składam, Chryste>>.
Na koniec przedstawię jeden z najpiękniejszych utworów, jaki dany mi było przeczytać. Są to mianowicie słowa Psalmu 139, wyrażające niewysłowioną miłość Boga do człowieka, Jego wzruszającą troskę oraz potwierdzenie sensu i nieprzypadkowości istnienia każdej ludzkiej istoty.
Panie, przenikasz i znasz mnie,
2 Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję.
Z daleka przenikasz moje zamysły,
3 widzisz moje działanie i mój spoczynek
i wszystkie moje drogi są Ci znane.
4 Choć jeszcze nie ma słowa na języku:
Ty, Panie, już znasz je w całości.
5 Ty ogarniasz mnie zewsząd
i kładziesz na mnie swą rękę.
(…)
13 Ty bowiem utworzyłeś moje nerki,
Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.
14 Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
godne podziwu są Twoje dzieła.
I dobrze znasz moją duszę,
15 nie tajna Ci moja istota,
kiedy w ukryciu powstawałem,
utkany w głębi ziemi.
Nie sposób w tym krótkim artykule przedstawić bogactwo twórczości o tematyce teologicznej, dlatego przywołałam jedynie trzy utwory, które są jej małą namiastką. Nieprzypadkowo pochodzą one z zupełnie różnych epok. Wybrałam je celowo, aby na nowo odkryć, że pomimo zmieniających się wciąż obyczajów, kultury, mentalności ludzkiej, a także języka, w człowieku nieustannie tli się potrzeba relacji z Bogiem, który ciągle pozostaje ten sam, który jest zachwycająco kochający, miłosierny i niezmienny, bo jak mówi Księga przewyższająca wszystkie inne księgi – Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki. (Hbr, 13,8)
Gabriela Paszkowska, MF Tau Kraków