Na początku zachęcam każdego do przeczytania fragmentu Ewangelii św. Łukasza 10, 1-9.
Czy jestem szczęśliwy/a robiąc to, co robię?
W życiu młodego człowieka przychodzi taki moment, kiedy zaczyna się on zastanawiać gdzie jest jego miejsce na świecie. Każdy człowiek potrzebuje gdzieś przynależeć, poszukuje miłości, braterstwa, kogoś z kim mógłby dzielić się swoimi przeżyciami. O tyle dobrze jeśli czuje się częścią swojej pierwszej wspólnoty – rodziny, a jeśli nie, to będzie szukał akceptacji i zrozumienia gdziekolwiek.
Wspólnota
To pokazuje, że człowiek jest istotą wspólnotową, potrzebujemy otaczać się ludźmi. To też właśnie robi z nami Jezus Chrystus. W Ewangelii Łukasza Jezus wyznacza jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch (czy też siedemdziesięciu w innych przekładach biblijnych), których imion ewangelista nie podaje. Tak naprawdę każdy z nas jest posłany, by nieść orędzie pokoju tym, których Pan Bóg postawi na naszej drodze. Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że Jezus posyła uczniów po dwóch, prawdopodobnie, by się wspierać, troszczyć o siebie, czy głosić świadectwo samą miłością braterską do bliźniego. Ukazuje tym wymiar wspólnotowy ewangelizacji, nasza misja ma sens wtedy, kiedy robimy to dla ludzi i z ludźmi, nie zamykając się na własne „ja”.
Jak ewangelizować?
W pierwszym wersie dotknęła mnie jeszcze jedna rzeczywistość, którą odkryłam patrząc na dosłowny przekład tej ewangelii w języku greckim. Jezus wybiera uczniów po dwóch i wysyła ich przed swoim obliczem. Według mnie to jest sedno misji i jeśli ktoś spyta, jak głosić naszą wiarę, to odpowiem, że właśnie tak. Ewangelizacja zaczyna się od spojrzenia na oblicze Jezusa, od doświadczenia Jego miłości, przechodząc na ciągłe wpatrywanie się w Niego. Po co wiedza, znajomość prawa, techniki, jak głosić, kiedy nie ma w nas realnego spotkania z Bogiem, kiedy nie wpatrujemy się w Jego oblicze. Idąc dalej w ewangelii, jesteśmy posłani do ludzi, do których przychodzi sam Chrystus, mamy przygotować ich na indywidualne spotkanie z Nim, nie zrobimy tego jeżeli nie będziemy mieli przed oczami Jego samego.
Pora na ciebie
To tylko jeden wers z piątkowej ewangelii, a ile można z niego wyciągnąć i przemedytować. Dlatego teraz zachęcam ciebie do dalszej przygody z Dobrą Nowiną. Przygody, bo zaprasza cię do niej sam Bóg. Zaprasza by wejść w głębszą relację z Nim. Często robię tak, że rano czytam ewangelię z dnia i chodzę z nią do wieczora, jeśli zapomnę o czym była, czytam jeszcze raz i tak do skutku. Życie cały dzień Słowem Bożym sprawia, że chcę poznawać bliżej Boga i żyć tak jak On tego chce. Słowo Boże jest żywe, często o tym zapominam, ale wtedy Bóg przypomina mi jak działa przez słowo.
Żywe bowiem jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. (Hbr 4,12)
Paulina Dzięcioł