Bóg a sport

Każdy z nas posiada jakieś zainteresowania, hobby. Dla mnie wielką pasją jest sport, mogę wręcz stwierdzić, że w pewien sposób to właśnie on ukształtował mnie i mój charakter.

Wszystko zaczęło się od judo, następnie była koszykówka, kajakarstwo, kanadyjkarstwo, aż w końcu doszło do biegania. Jednak nie rodzaj uprawianego sportu sprawia, że dostrzegam w tym wiele piękna, a fakt, że widzę w nim konkretne działanie Pana Boga. W pewien sposób dzielę się z Nim swoją pasją i sprawia mi to wielką radość. Traktuje to jako dar od Niego. Każdy bieg jest dla mnie miejscem odpoczynku, wyrwania się z codziennego pędu, chwilą dla mnie i dla Niego. Oczywiste jest, że trening to pewne wyzwanie, zmierzenie się z własną słabością i można to porównać z życiem wiary. Wszystkie trudne momenty staram się traktować właśnie jako taki trening dla mnie, co wcale nie jest takie proste. Mimo to wiem, że trening nie trwa cały czas, ale dzięki niemu dokonuje się wzrost, przez co później mogę cieszyć się jego owocami. Jest to takie stanięcie w prawdzie przed sobą, widzę co już do tej pory wypracowałam, ale zauważam jeszcze więcej rzeczy, które należy umocnić poprawić. A wiem, że z Jezusem – najlepszym trenerem to wszystko jest możliwe. W końcu:

Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.” (Flp 4,13)

Najbardziej lubię biegi górskie. Jest to większe wyzwanie, ale wiadomo – im trudniej tym lepiej 🙂 Wtedy szczególnie towarzyszy mi samotność, cisza i piękno natury. Przy takich warunkach modlitwa sama ciśnie się na usta i właśnie wówczas Pan Bóg pokazuje mi wiele dobra oraz bardzo odczuwam Jego obecność.

Myślę, że mogę to wszystko podsumować powiedzeniem: „w zdrowym ciele, zdrowy duch”, które w żaden sposób nie jest przesadzone. Sport to zdrowie, a dla mnie jest to miejsce odkrywania Boga na nowo.

2019-02-05T17:33:53+01:00