Pomysł na taki wyjazd pojawił się w Nowej Soli dosyć dawno, już podczas wakacji. Celem męskiego wypadu miało być głębsze poznanie własnej natury i zadanie sobie pytania: jakim jestem mężczyzną, a jakim powinienem być. Na przełomie listopada i grudnia zebraliśmy ekipę – pięciu chętnych śmiałków i wybraliśmy się w góry, by tam hartować naszą męskość.
Dzień pierwszy upłynął na rozmowach w podróży, a co ciekawe i zaskakujące, dotyczyły one w większości dość poważnych tematów. Nie zabrakło jednak fundamentalnego aspektu takich pociągowych dywagacji, czyli żartów… Przed rozpoczęciem wędrówki stanęliśmy przed zadaniem: „zrób zakupy bez kobiety”, co na szczęście nie było takie trudne. Ruszyliśmy w stronę naszej bazy noclegowej. Ten niekrótki spacer wymusił na nas współpracę i taktyczne myślenie – każdy niósł zakupy przez pewien fragment trasy, by nie obarczać tym brzemieniem tylko jednej osoby. Na sam koniec wspólnie obejrzeliśmy film „Wszystko za życie”, który był wspaniałym preludium tego, co czekało nas nazajutrz.
Dzień drugi bogaty był w treści, dzięki którym mogliśmy spojrzeć na siebie poprzez pryzmat relacji z naszym ziemskim tatą, a także zobaczyć jakim jestem mężczyzną w poszczególnych aspektach mojej osobowości. W tym miejscu należą się wielkie wyrazy uznania dla naszego duchowego opiekuna br. Grzegorza Dziedzica, który przygotował wszystkie potrzebne materiały. W tym dniu samotnie wspinaliśmy się na tatrzańskie szczyty, co miało podkreślić indywidualny wymiar tego dnia. Wieczorem, gdy po nieszporach wspólnie zasiedliśmy do stołu, mieliśmy okazję podzielić się przeżyciami z tego wymagającego czasu. A by przygotować się do wyzwań kolejnego dnia, obejrzeliśmy film „Odważni”.
Dzień trzeci skupiał się na męskiej przyjaźni. Na tym czym ona jest i jakie są jej filary. Tego dnia wędrowaliśmy razem i na pewno nie wspiąłbym się na tamten szczyt, gdyby nie mój przyjaciel Tomek. Podczas wieczornych dyskusji, na temat przyjaźni próbowaliśmy odpowiedzieć sobie na pytania: Kto jest moim przyjacielem? Jakie są fundamenty naszej przyjaźni? Jakim powinienem być przyjacielem? Rozmowy były niesamowicie owocne, a wysunięte wnioski zapewne na długo zapadną mi w pamięć. By dobrze zakończyć wyjazd, na wieczór przed rozstaniem wybraliśmy film sięgając po wspaniałe zasoby kina akcji. Pościgi, wybuchy, kobiety i walka to coś, co uznaliśmy za odpowiednie na ostatni wspólny seans.
Wracając myślami do treści podjętych podczas tego niesamowitego czasu, mogę śmiało napisać, że każdy chłopak otrzymuje powołanie do bycia mężczyzną. O swoją męskość trzeba walczyć, trzeba próbować ją zgłębić i wypracować. Takim jakim jesteś mężczyzną, takim jesteś mężem, ojcem, kapłanem, czy przyjacielem. Aby ktoś mógł na Tobie polegać, nie możesz być byle jaki, bez jakiejkolwiek świadomości o sobie i swoim wnętrzu. Parafrazując pewnego, pisarza chciałbym dodać, że mężczyzna musi codziennie walczyć na arenie życia, wciąż ratować świat, a nie będzie w stanie tego robić, dopóki nie pozna samego siebie.