„Pozdrowiona niech będzie siostra śmierć”

Życie i śmierć. Tak łatwo zapomnieć, że koniec tego ziemskiego czasu czeka każdego. Śmierć nie oszczędzi nikogo. Zakradnie się jak złodziej w nocy. Czy jesteś gotowy? Czy będziesz w stanie ją przyjąć? Wydaje się być straszna, przedstawiana groźnie, a czasem komicznie. Boimy się samego wyobrażenia o niej i tego kiedy nadejdzie. Brak wiary w życie wieczne potęguje ten lęk, bo skoro nie wierzę, że jest coś więcej to nie potrafię tego lęku przezwyciężyć. Bez szansy na życie wieczne jest ona końcem wszystkiego. Jednak tak naprawdę staje się początkiem. Nieskończone piękno, tętniące życie. Absurdalne? Wieczność spędzona
w Miłości nie odbiera człowiekowi życia lecz je przemienia, wzbogaca i czyni tym, co pierwotnie zostało nam przeznaczone.

Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę naszą śmierć cielesną, której żaden człowiek żywy uniknąć nie może. Biada tym, którzy umierają w grzechach śmiertelnych; Błogosławieni ci, których śmierć zastanie w Twej najświętszej woli…

Święty Franciszek traktował śmierć jak swoją siostrę. Biada tym, którzy nie będą na nią gotowi. Tym których zastanie błądzących. Śmierć, która niszczy, zamyka jeden etap. Staje się równocześnie bramą do lepszego świata. Jak coś trudnego może okazać się najwspanialszym sposobem na wieczność? Bez niej nie ma radości z przebywania w niebie. Pozostaje egzystencja w tym świecie bez żadnej perspektywy. Ona jest bramą. Czasem trudną, bolesną lecz konieczną do przejścia. Bardzo mocno widać to w chwili gdy umiera ktoś bliski, gdy jego śmierć staje się cierpieniem dla ludzi wokoło. Wprowadza pustkę, którą tylko wiara może zmienić w nadzieję na ponowne spotkanie w Niebie.

Obecny czas jaki przeżywmy w liturgii, wspomnienie Wszystkich Świętych pokazuje nam cel jaki powinniśmy starać się osiągnąć, a mianowicie świętość i wieczność w Niebie. Spoglądając tylko w grób nie zobaczymy prawdziwego sensu naszego ziemskiego życia. Śmierć nadal pozostanie końcem wszystkiego. Święci natomiast pokazują nam jak wiele nas jeszcze czeka. Ten czas tu na ziemi to tylko drobna część całości. Jak powiedział św. Bernard:

Pierwszym pragnieniem, które wywołuje albo pomnaża w nas wspomnienie świętych, jest chęć przebywania w ich upragnionym gronie, zasłużenie na to, aby się stać współobywatelami
i współmieszkańcami błogosławionych, nadzieja połączenia się z zastępami patriarchów, ze zgromadzeniem proroków, z orszakiem Apostołów, z niezmierzoną rzeszą męczenników, wspólnotą wyznawców, z chórem dziewic, wreszcie zjednoczenie się i radość we wspólnocie Wszystkich Świętych”.

Pragnijmy zatem nieba, dołączenia do rzeszy błogosławionych, którzy szczęśliwie przebywają już z Bogiem na wieki. Śmierć nie ominie nikogo, wszyscy kiedyś umrzemy lecz to od nas zależy czy stanie się ona bramą do wieczności czy końcem. Czy przyjmiemy ją jak siostrę czy wroga.

 

Magdalena Piekarczyk
MF Tau Kraków

2018-11-01T20:47:13+01:00