W każdym z nas występuje pragnienie duchowej pustyni. Jak wielu z nas zdaje sobie z tego sprawę? Nie chciałabym wysnuć wniosku że niewielu, bo nie mam wglądu do ludzkich umysłów. Wiem jednak, że w obecnych czasach potrzeba ta jest mocno spychana na bok na rzecz szybkiego stylu życia. Ludzi mocno dręczy poczucie czasu, a właściwie jego brak. W tym zabieganym świecie zdaje się, że brakuje głębi i refleksji, a jednostki wyłamujące się od powszechnego schematu są postrzegane jako dziwolągi, niedostosowane do społeczeństwa. By nadążyć za nowinkami czy móc wspinać się po szczeblach kariery nie można przystawać, trzeba biec! Być tu, być tam, dowiadywać się o tym i o tym, brać się za to czy za tamto… aż w końcu dochodzi się do wniosku, że jedno życie to stanowczo za mało. Nie sposób tych wszystkich rzeczy ze sobą pogodzić. Dano nam ściśle określony czas na realizację Bożego Planu. Ale czy Go realizujemy? Albo inaczej: próbujemy Go poznać? Czy może zepchnęliśmy na granicę naszych umysłów to, co boskie, by to, co ziemskie mogło znajdować się w centrum? Czasu mamy tak naprawdę wystarczająco, ale nie wykorzystujemy go na sposób Boży.
Jaki jest nasz system wartości? Czy jest on zgodny z naszymi prawdziwymi, głębszymi potrzebami, czy może jest zamaskowany przez potrzeby świata, które zostały nam narzucone, jakoby były nasze? Aby to stwierdzić, potrzeba głębszej refleksji, a to z kolei wymaga od nas cierpliwości, czasu i… relacji z Nim. Ile o Nim wiemy?
Kim w ogóle jest człowiek? Czy wie, że jest stworzony na Boże podobieństwo? Co się z tym wiąże?
Poznawanie siebie to proces, który trwa całe życie.
Ludzie uciekają od samotności. Ze strachu przed tym, co uda im się odkryć. Nie jesteśmy w stanie dojść do wielu istotnych rzeczy, unikając pustyni. Ludzie oszukują się, że to wcale nie jest to takie ważne i niezbędne.
W życiu potrzebna jest równowaga. Mam czas dla innych, ale również dla siebie – by przeanalizować, co się w moim wnętrzu zadziało i dzieje, czy moje sumienie prawidłowo się kształtuje i czy moja osoba reprezentuje to, kim jest naprawdę. W tym wszystkim, w centrum, obecny jest Bóg.
Pan przychodzi do nas w lekkim powiewie… w ciszy … w pełnym zaufaniu dla Jego doskonałości … i pewności, że to, co dla nas przygotował, jest dobre …
Zwłaszcza w chwili cierpienia jest to niezmiernie istotne. Szczególnie wtedy Bóg pragnie się do nas mocno zbliżyć, byśmy nie zapominali o Jego obecności. A poprzez wszelkie niedogodności życiowe, wcale nie prowadzi na manowce, lecz sprowadza na właściwą ścieżkę.
Byśmy mogli to wszystko zrozumieć, potrzebna jest pustynia.
Kamila Wawrzak
MF Wrocław