Poniedziałek Wielkanocny… czy to już koniec świętowania?

Poniedziałek Wielkanocny… czy to już koniec świętowania?

           Pewnie większość z nas kojarzy mem z batmanem, który krzyczy do Robina, że przed nim jest jeszcze Oktawa Wielkanocna. Tydzień świętowania. Ponad. Jednakże są osoby, które nie będą świętować… Które mimo Zmartwychwstania nie czują w sobie życia, a wręcz umierają na oczach innych. Pracowali sumiennie nad sobą w ten Wielki Post, byli na całym Triduum Paschalnym a przychodzi poniedziałek i powrót na stare śmieci, do ciemności…

Ciemności, z których mimo prób, zwykły człowiek nie da rady się wykaraskać. Potrzebny jest nam ktoś, kto nas wybawi, kto nie osądzi, ale otrze łzy i da życie. Życie, na które sobie nie zasłużyliśmy. (Bo gdybyśmy mieli na nie zasługiwać, to przynajmniej ja jestem już na straconej pozycji…) I może dzisiaj i przedwczoraj dla Ciebie nic nie znaczy, bo znowu „jest jak jest”. Może uważasz, że to wszystko nie ma sensu, skoro tyle razy już próbowałeś. I masz do tego prawo. Jednakże! Proszę, pozwól zatlić się temu płomykowi nadziei. Mimo tych wszystkich porażek i lęków. Niech On sobie płonie mimo tych wszystkich burz, które przeżywamy. Jest Poniedziałek Wielkanocny, Jezus Zmartwychwstał i chodzi i ukazuje się wybranym, tym którzy Go szukali. A także i tym którzy do Niego mówią w twarz „a myślałem, że wybawi Izraela” (śmieszy mnie komizm tej sytuacji…). On szuka, szuka i Ciebie. I grzebie w tych wszystkich ciemnościach, by Cię z nich wyciągnąć. Jest cierpliwy.

Wzywa do królowania razem z Nim, przy Nim. Nie jakichś siłaczy, „sprawiedliwych”, ale grzeszników. Wzywa Cię, takiego kruchego, małego i słabego. I możliwe, że po tych świętach dalej będziesz grzeszyć tak samo, jak wcześniej, ale… On Ciebie nie zostawi! Przyjdzie i otrze Twoje łzy! Ten dzień nadchodzi! On jest tym który ratuje, tym superbohaterem, na którego ludzkość musiała tyle czekać. Nie wiem, dlaczego te wszystkie starania nie działają, dlaczego powracam do moich grzechów, wymiotów. A chciałbym wiedzieć.

Możliwe, że uznajesz to wszystko za puste gadanie. Proszę jednak! Pozwól, by powstał, chociaż ten nikły promyk nadziei. Nadziei, że przyjdzie Jezus, a nie śmierć. Nadziei, że, otrze łzy i uratuje. Nie musimy w tę oktawę zmuszać się do uśmiechu, śpiewania „z radości” i jeśli czujesz, że nie masz powodu do świętowania, to uczyń tylko jedno…. pozwól zapłonąć promykowi nadziei. Ja też spróbuję.

„A nadzieja zawieść nie może…”

 

Demon Hunter – The Last One Alive

„Lepiej, żebym był ostatnim żywym niż przekreśloną duszą”

 

Kacper Bezpałko

MF Tau Wołczyn

17 kwietnia 2017|