Wspólnota w życiu chrześcijanina

Wspólnota w życiu chrześcijanina

Jak ważna jest wspólnota? Myślę, że przytoczę przykład swojego życia i napiszę swoje świadectwo. Nie ma chyba nic bardziej przekonywującego, niż przykład „z życia wzięty”.

Moi rodzice wychowywali mnie w chrześcijańskim duchu, jak oni sami zostali wychowani. Prowadzili mnie co niedzielę do kościoła, co wieczór odmawialiśmy razem pacierz i pouczali mnie, jak należy postępować, za co jestem im bardzo wdzięczny, pewnie dlatego po przystąpieniu do Pierwszej Komunii Świętej zacząłem służbę w Liturgicznej Służbie Ołtarza. Dzięki temu poznałem dużo bardzo ciekawych ludzi, z niektórymi do dnia dzisiejszego mam bardzo dobry kontakt. Zwiedziłem też dużo pięknych miejsc, w których pewnie bym nie był, gdyby nie to, że byłem ministrantem. Patrząc z perspektywy czasu muszę przyznać, że dzięki temu jestem teraz tym, kim jestem. Gdy moi rówieśnicy spali w domu w sobotę rano, albo wieczorami wychodzili pobawić się na podwórku, to ja miałem wyznaczoną Mszę Świętą, na której miałem służyć i był to priorytet. Dzięki temu nie odłączyłem się od Kościoła, a coraz głębiej zgłębiałem jego tajemnicę.

Liturgiczna Służba Ołtarza jest jednak wspólnotą, która nie ma formacji. Owszem, w czasie spotkań pogłębialiśmy swoją wiarę i wiedzę na temat Mszy Świętej, by lepiej służyć Bogu podczas Eucharystii, ale niestety nie formowało to mojego życia. Zostałem ceremoniarzem, ale doszło do tego, że bardziej skupiałem się na tym, co mam zrobić w czasie trwania liturgii, niż na tym, żeby zgłębiać całą Tajemnicę.

Moje życie było puste, spędzałem bardzo dużo czasu przy komputerze grając w przeróżne gry, rzadko wychodziłem z domu, po powrocie ze szkoły w zasadzie nic mi się nie chciało, nie chodziłem na żadne zajęcia dodatkowe. Niestety wybierałem wygodę ponad rozwój. Na szczęście wszystko miało się zmienić.

Przy mojej rodzinnej parafii powstawała od nowa wspólnota Młodzieży Franciszkańskiej Tau. Mój brat zaczął chodzić na spotkania, mówił, że jest bardzo fajnie, więc dogadałem się z moimi dwoma kolegami, że spróbujemy i pójdziemy na spotkanie. Był to piątek, 6 grudnia 2013 roku. Tego dnia chyba nie zapomnę do końca życia. W drodze do salki katechetycznej mojego brata potrącił samochód i zamiast na spotkaniu, wylądowałem w szpitalu. Często Bóg szykuje bardzo dziwną drogę. Nie zniechęciło mnie to jednak i tydzień później już dotarłem na spotkanie. Chodziliśmy tak do wakacji, jako sympatycy wspólnoty i na wakacyjnych rekolekcjach staliśmy się pełnoprawnymi członkami. Była to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu. Dzięki wspólnocie poznałem dziesiątki nowych ludzi z całej Polski, na których wiem, że mogę liczyć. Nawiązałem też kilka przyjaźni. Piękne jest to, że jeśli w centrum wszystkiego daje się Chrystusa to można się tak zintegrować. Z ludźmi, których znałem zaledwie kilka miesięcy, czy bywało też, że tygodni lub nawet dni, dogadywałem się lepiej niż z kolegami, z którymi znałem się lata. Wszystko to właśnie można osiągnąć z Jezusem. Moje życie, odkąd jestem we wspólnocie, zmieniło się drastycznie, zacząłem coraz częściej wychodzić z domu i spotykać się z innymi ludźmi, pogłębiłem bardzo mocno swoją wiarę, poprawiłem swoje relacje z rodzicami i rodzeństwem. Przeżyłem tyle wspaniałych chwil i tak dużo razy doświadczyłem Boga w swoim życiu, że trudno uwierzyć, że wszystko to stało się w zaledwie dwa lata.

Od zawsze darzyłem sympatią postać świętego Franciszka, dlatego cieszę się, że mogę „iść za Chrystusem, franciszkańską drogą nawrócenia, w Kościele katolickim, w pokorze i umiłowaniu Krzyża, radosnej pokucie, małości i prostocie, uwielbieniu Boga Ojca i Syna, i Ducha Świętego, żyjąc w apostolskiej wspólnocie MF Tau, gdzie drugi człowiek jest moim bratem.”.

Bóg mówi do nas codziennie, trzeba tylko nauczyć się go słuchać, co przy współczesnym trybie życia, ciągłej gonitwie i hałasie, jest bardzo trudne.

„Pan dał mi braci” – myślę, że te słowa bardzo pasują do ostatnich dwóch lat mojego życia!

Wspólnota jest bardzo ważna, dzięki niej otrzymuje się braci i siostry, którzy będą niezależnie od tego, czy jest dobrze, czy źle. Jeśli w centrum postawi się Jezusa Chrystusa, to wszystko będzie się dobrze układać. Ja wiem, że bez wspólnoty byłoby mi bardzo ciężko, dlatego często zapraszam znajomych na spotkania.

 

Przemysław Sokołowski

MF Tau Wrocław

15 marca 2017|